Będziemy tam obowiązkowo! Relacja z OWP

Zapraszamy do przeczytania relacji z wycieczki po Skamieniałym Mieście, na wieżę w Bruśniku i do skały Diable Boisko która była przeprowadzona w ramach Otwartych Wrót Pogórza w 2014 r. Autorem relacji jest Natalia Pacana-Roman.
Tutaj zapoznasz się z programem OWP 2015.

Otwarte Wrota Pogórza!

Choć pogoda od rana nie sprzyjała, a ja wzięłam urlop w pracy – nie mogłam pozwolić by ten dzień został zmarnowany na siedzenie przed telewizorem!!! Zgodnie z umową zapakowaliśmy się do naszego rodzinnego autka, nie zapominając o zabraniu parasoli, kurtek przeciwdeszczowych i peleryn. W strugach deszczu wyruszyliśmy do Ciężkowic by skorzystać z ciekawej akcji: zwiedzania z przewodnikiem w ramach akcji „Otwarte Wrota Pogórza”. Wszyscy wcześniej byliśmy już w „Skamieniałym Mieście” ale nikt z nas nie zwiedzał go właśnie z przewodnikiem. Tak wiec rodzinnym składem z naszymi pociechami: najmłodszym Felusiem, Zosią i Wiktorią kierowaliśmy się w poszukiwaniu atrakcji i przygód. Gdy wyjechaliśmy na jedno z wzniesień Pogórza Karpackiego w miejscowości Siedliska – na horyzoncie widać już było, że się przejaśnia! Mieliśmy wyjątkowe szczęście! Deszcz przestał padać punkt 16.00. Wtedy to właśnie przy wejściu do rezerwatu pojawił się nasz pan przewodnik Piotr. Śmiem przypuszczać, że pogodę miał zamówioną!

Szybko wypakowaliśmy się z naszego „wesołego autobusu” i stawiliśmy się na zbiórce. Dziewczynki początkowo nieśmiało zerkały na przewodnika, ale bardzo szybko to się zmieniło.

– Cześć jestem Piotrek! A wy jak macie na imię? – Serdecznie zapytał pan przewodnik. Od razu zdobył sympatię dwóch blond księżniczek. Od tego czasu nie ustępowały mu na krok. Po rozdaniu różnych materiałów – mapek, naklejek, informatorów, pełni zapału ruszyliśmy na odkrywanie tajemnic i zaułków ciężkowickich wychodni skalnych. Przedzierając się szczelinami, wspinając się ku górze rezerwatu, poznawaliśmy legendy i ciekawostki dotyczące poszczególnych form piaskowcowych mijanych na szlaku.

W pewnym momencie dołączyli do nas kolejni zainteresowani. To Iwo i jego tato Tomek. Oni też dowiedzieli się o tej akcji i nie przestraszyli się straszącej od rana pogody. Od tego czasu w pierwszej parze za przewodnikiem podążało 3 głównych zainteresowanych: Zosia, Wiktoria i Iwo. Natomiast dzielny Feluś korzystał grzecznie z wycieczki na plecach taty siedząc w nosidełku. My rodzice byliśmy pod wrażeniem profesjonalizmu, wiedzy i umiejętności podejścia do grupy, jaką wykazywał się przewodnik. Konkursy, zagadki, nagrody to wszystko sprawiło ze cała trójka żywo zainteresowana była skałami, czynnie brali udział w wycieczce, chętnie odpowiadali na jego pytania, wręcz ścigając się kto udzieli pierwszy prawidłowej odpowiedzi.

Po przejściu Skamieniałego Miasta spacerkiem wróciliśmy na parking, by stamtąd wyruszyć do kolejnego punktu – kolejnej atrakcji: wieży widokowej w Bruśniku.

Gdy dotarliśmy do Bruśnika, miejscowości malowniczo położonej na jednym z rozległych wierzchołków Pogórza Ciężkowickiego, pogoda była zupełnie inna. Prócz wilgotnej i mieniącej się w słońcu kroplami deszczu trawy nic nie przypominało że jeszcze 2 godziny temu padał deszcz. Na niebie świeciło słońce, które powoli chyliło się ku zachodowi. Z oddali było już widać górującą na okolicą więżę. Wzbijała się ona wysoko ponad polami uprawnymi znajdującymi się w jej najbliższej okolicy. Po zaparkowaniu samochodów, wszyscy szybko wspięliśmy się na jej wierzchołek, by podziwiać panoramę okolicy. W identyfikacji obiektów na horyzoncie pomogły nam 2 lunety widokowe oraz makiety z opisami oglądanych przez nas krajobrazów. Pan przewodnik również podpowiadał nam co widać w oddali i jakie atrakcje dla turystów kryją Pogórza Karpackie. Na wieży robiło się coraz ciaśniej od przybywających turystów. My całą ekipą postanowiliśmy zrobić sobie mały spacer po najbliższej okolicy, by inni również mogli skorzystać z wierzy, lunet i wiedzy Piotra. Najbardziej ze spaceru cieszył się mały Feluś, który wreszcie mógł pospacerować dziarsko na swoim małych nóżkach. Największą atrakcją spaceru była oczywiście wielka kałuża, która najwięcej radości sprawiła Felkowi no i mnie – naczelnemu fotografowi wycieczki. Ale to nie był koniec atrakcji dnia dzisiejszego! Piotr zabrał nas w jeszcze jedno miejsce. Wsiedliśmy do samochodu i po zaledwie kilku zakrętach dotarliśmy do miejscowości Pławna. Zaparkowaliśmy samochody koło drogi i przy ostatnich słonecznych promieniach ruszyliśmy szlakiem w głąb lasu. Tym razem nasza ekipa się zwiększyła, dołączyło do nas dwoje młodych ludzi. Po zaledwie 10 minutowej wędrówce dotarliśmy na miejsce. O tym, że to właśnie nasz punkt docelowy, prócz przewodnika poinformowała nas tablica ze specjalnym kodem do odczytu za pomocą aplikacji „Wrota Pogórza”. Piotr zaprezentował jak z tego korzystać i w mgnieniu oka na jego telefonie pokazały się szczegółowe informacje o „Diablim Boisku” – czyli kolejnym punkcie naszego odkrywania Pogórza. Dzieci były zachwycone a zarazem zaciekawione obiektem. Pilnie słuchały legendy opowiadanej przez przewodnika. Na sam koniec Piotr pokazał wszystkim drogę na powierzchnię skały. To dopiero była atrakcja! Wspólne okrzyki radości udzieliły się nawet Felkowi.

Po zejściu z „Diablego Boiska” wpadł mi to głowy pewien spontaniczny pomysł. Miałam ze sobą dość duży worek i nie spodziewając się specjalnego odzewu rzuciłam hasło: – Posprzątajmy tutaj! Popatrzcie ile w około jest śmieci!

Wszyscy bez zdania protestu zabrali się do pracy. Ani się obejrzeliśmy a worek był pełen, a tato Iwa niósł na plecach stary, zniszczony, porzucony w lesie fotel samochodowy. Tak też wesołym orszakiem ruszyliśmy w drogę powrotną, a zebrane śmieci nieśliśmy ze sobą. Przy samochodach na dzielnych odkrywców Pogórza czekały nagrody! Bidon, kubek oraz przewodnik po okolicznym paśmie Brzanki autorstwa naszego przewodnika Piotrka Firleja (ps. z jego własnoręcznym podpisem!). Nikt nie został z pustymi rękoma.

Po popołudniu pełnym atrakcji nadszedł czas pożegnania. Dzień też się już kończył, a z nim nasza przygoda. Serdecznie podziękowaliśmy Piotrowi i wsiedliśmy wszyscy do swoich samochodów. Czas ruszać w drogę powrotną. Po chwili gdy emocje opadły dało się usłyszeć, że burczy nam w brzuchach… Wszyscy z wrażenia zapomnieliśmy, że trzeba zjeść kolację…

Ach co to był za dzień! Czekamy na kolejną edycję „Otwartych Wrót Pogórza”. Będziemy tam obowiązkowo!

Natalia Pacana-Roman

Tutaj zapoznasz się z programem OWP 2015.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *